ESTONIA CZ. II – CO ZWIEDZAĆ W TALLINNIE I OKOLICACH.

Miejsca, które do tej pory odwiedziłem podzieliłbym na kilka kategorii.

 

Te, które od pierwszych chwil mnie urzekają – trudno wymienić, jest ich wiele 🙂

 

Te, które na początku budzą niechęć, ale później zyskują przy bliższym poznaniu – np. Hanoi.

 

Te, które od początku do końca pobytu powodują obrzydzenie – np. Manila.

 

Stolicy Estonii nie przypisałbym do żadnej z tych grup. Nie wzbudza emocji. Nie rzuciła mnie na kolana. Może dlatego, że byłem tam zbyt krótko? Może Tallinn dałby się poznać z lepszej strony przy dłuższym pobycie? Nie wykluczam tej możliwości.

 

Żeby być uczciwym – miasto jest czyste, zadbane, nieźle zorganizowane, ma całkiem ładną starówkę i naprawdę eleganckie wschodnie przedmieścia, ale mimo to nie ma tu najważniejszego: tego CZEGOŚ – fajnego klimatu, który sprawi, że będę to miejsce wspominać z uśmiechem i że zapragnę tu wrócić.

 

Trudno tu także o niepowtarzalne, spektakularne atrakcje oraz oryginalny, lokalny koloryt – czyli to, czego szukamy w dalekich stronach. Ot, miasto jakich wiele…

 

Niespełna półmilionowy Tallin jest najbardziej na północ wysuniętą stolicą republik dawnego ZSRS – nawet Moskwa znajduje się bliżej równika. Ale zostawmy czasy Sojuza… Stare dzieje…

 

Dziś Tallinn uznawany jest za jedną z najbardziej zdigitalizowanych stolic Europy. Może też – jako jedno z nielicznych miast – pochwalić się darmowym transportem publicznym. Ale darmowym tylko dla stałych mieszkańców. Przyjezdni muszą bulić.  

 

Na początku pobytu w Tallinnie skierowałem się do starego więzienia z czasów komunistycznych – Patarei, zlokalizowanego nad samym brzegiem Bałtyku, na północ od centrum miasta, w dzielnicy Kalamaja. Cena biletu normalnego – 8 euro.

 

Mocne miejsce. Jakby żywcem przeniesione z okresu sowieckiego reżimu. Bez retuszu. Mroczne, okratowane cele, długie korytarze z łukowymi sklepieniami i odrapanymi ścianami. Poskręcane zwoje drutu kolczastego.

 

Zbiorowe cele z warunkami urągającymi ludzkiej godności i jakimkolwiek konwencjom. Kto się tym przejmował w Sowietach?

 

 

Słychać szczęk zamykanych stalowych drzwi i skrzypienie rdzewiejących, ale wciąż solidnych zawiasów. Z głośników dobiegają przemówienia czerwonych dygnitarzy, sędziów odczytujących wyroki, a potem komendy wydawane plutonowi egzekucyjnemu i odgłosy wystrzału. „Głos ma towarzysz Mauzer”. Wyrok wykonany. Pluton! Uzupełnić amunicję!

 

Przenosimy się do o wiele przyjemniejszego miejsca, na tallińską starówkę mianowicie, a tam czeka na nas piękna cerkiew – sobór św. Aleksandra Newskiego z przełomu XIX i XX wieku, wznosząca się na 58 metrów nad starym miastem stolicy Estonii.

 

 

Tallińskie Stare Miasto – muszę przyznać, że ładne i mogące pochwalić się bardzo przyjemną atmosferą. Tyle, że zupełnie puste. Zaledwie pojedynczy turyści przemierzają uliczki starówki. Brak tu znanych z innych miast ulicznych artystów, nikt nie próbuje wcisnąć pamiątek ani nie zaprasza na degustację lokalnych przysmaków. Dzięki temu jednym tallińskie Stare Miasto wyda się bardzo spokojnym miejscem, inni zaś będą uważać za nudne. Kwestia gustu.

 

 

 

Na tallińskim Starym Mieście jest kilka tarasów widokowych, z których można oglądać znajdujące się poniżej zabudowania z czerwonymi dachami.

 

 

Innymi miejscem godnym polecenia w Tallinie są wschodnie przedmieścia. Wystarczy wyjechać z centrum i kierować się wzdłuż Bałtyku, by trafić na elegancką nadmorską promenadę, pełną ludzi uprawiających takie sporty jak jazda na rowerze, rolkach czy bieganie. Można też posiedzieć na ławeczce z widokiem na Bałtyk, mając za placami eleganckie i nowoczesne apartamentowce, z których rozciąga się niesamowity widok na morskie fale i zieloną i zadbaną okolicę.

 

Jadąc dalej, bardziej na północ znajdziemy kilka bardzo przyjemnych, niewielkich plaż z widokiem na nowszą część Tallinna, rozciągającego się po przeciwnej stronie zatoki.

 

 

Przenosimy się teraz poza miasto. W okolicach Tallina znajduje się kilka ciekawych i atrakcyjnych miejsc, np. uroczy wodospad Keila leżący około 30 km na zachód od miasta.

 

 

Natomiast na wschód od stolicy Estonii trafimy na kolejną kaskadę – robiący wrażenie wodospad Jagala – chyba najciekawszy z widzianych do tej pory podczas podróży po państwach bałtyckich. Miłe zaskoczenie, raczej nie spodziewałbym się tego typu atrakcji w wybitnie nizinnej Estonii, a tu proszę:

 

 

Około 30 km na północny wschód od wodospadu Jagala, nad brzegiem Bałtyku można odwiedzić port Hara – ruiny starej bazy atomowych łodzi podwodnych z czasów dawno minionych. Jedzie się tam krętymi, pustymi drogami przez gęsty las. Wstęp kosztuje 6 euro (bilet normalny), 4 euro dla emerytów, uczniów i studentów.

 

Miejsce bardzo ciekawe, wszak rzadko trafia się okazja zwiedzenia bazy łodzi podwodnych z czasów Zimnej Wojny, jednak obecnie znajduje się w opłakanym stanie. We wnętrzu kupa gruzu, pomazane sprayem ściany, na podłodze szkło, a na nabrzeżu zamiast oczekiwanych łodzi podwodnych – kupa rdzewiejącego żelastwa będąca kiedyś kadłubem okrętu wojennego. Można wejść do środka, tyle że tam również panuje dziadostwo, niestety nikt nie dba o jakość – bądź co bądź – zabytku. A szkoda, bo stary port w Hara naprawdę ma potencjał i pewnie by wystarczył drobny remont i trochę wysiłku, by obiekt stał się topową atrakcją okolicy. Na razie jednak nic na to nie wskazuje, niestety.

 

 

Pozostajemy nad Bałtykiem, ale tym razem przenosimy się na zachód od stolicy Estonii. Około 30 km w linii prostej od Tallinna na wysokim, klifowym brzegu w Pakri… trzeba się KONIECZNIE znaleźć!

Tamtejsze widoki są tego absolutnie warte! Ponownie zaskoczenie! Taki wysoki brzeg spotkać można raczej na wybrzeżu Wysp Brytyjskich, a nie w Estonii, więc znowu miła niespodzianka.

 

 

Klify mają kilkadziesiąt metrów wysokości, nie są niczym zabezpieczone, więc trzeba się naprawdę pilnować, żeby nie spaść. Wiem, wiem… niesamowite widoki kuszą, człowiek chce wykonać jak najlepsze zdjęcie, ale trzeba to robić z głową.

Dla lepszych krajobrazów radzę koniecznie wejść na latarnię morską (cena biletu normalnego wynosi 5 euro). Naprawdę warto wspinać się na wysokość 80 metrów po krętych schodach, by móc zobaczyć tę piękną okolicę!

 

 

Na koniec wycieczki po okolicach Tallinna zostawiam najbardziej spektakularne – moim zdaniem – miejsce opisane w tym artykule. Tak w ramach nagrody dla tych, którzy mieli cierpliwość, by przeczytać do końca 😉

Nieco na południe od klifów w Pakri trafimy na coś naprawdę niecodziennego. Jest to centrum nurkowe w zalanym kamieniołomie Rummu. Na wodzie przy brzegu długiego i wąskiego zbiornika wodnego przycupnęła jakaś waląca się ruina, co roku będąca w gorszej kondycji, podmywana wodą. Ale w jakim kolorze ta woda! Patrząc z góry można pomyśleć, że to wybrzeże jakichś egzotycznych wysp na Pacyfiku, a nie sztuczny zbiornik, z dna któregoś kiedyś wydobywano jakieś skały.

 

 

Brzeg stanowi dość popularna plaża, a w pobliżu jest nawet niewielki bar i toalety.

Ale to nie koniec atrakcji w Rummu! Rozglądając się dookoła można przez chwilę odnieść wrażenie, że jest się w Kapadocji – białe wzgórza otaczają kamieniołom i przywodzą na myśl odległą turecką wyżynę, słynącą z fantazyjnych kształtów.

 

 

Można na nie wejść, a nawet trzeba, bo z wysokości cała okolica wygląda naprawdę imponująco i dopiero wtedy w całej okazałości można zobaczyć zbiornik z przyległościami. Polecam to miejsce! Bilet normalny kosztuje 4 euro.

 

Jak widać okolice Tallinna obfitują w wiele zróżnicowanych atrakcji, leżących w niezbyt dużej odległości od siebie. Sądzę, że 2 pełne dni wystarczą, by zwiedzić wszystkie miejsca wymienione w artykule, pod warunkiem odpowiednio wczesnego rozpoczęcia zwiedzania. Cóż, zapraszam zatem w okolice stolicy Estonii, życzę pięknej pogody i wielu wrażeń!

 

Lubisz podróże? Spodobał Ci się ten artykuł? Był dla Ciebie inspiracją do wyjazdu? A może przypomniał Ci Twoje wakacyjne wojaże? Jeśli TAK – odwiedź i polub Facebookowy  FANPAGE  tego bloga i daj łapkę w górę!

 

Zapraszam także na mój kanał na Youtube oraz profil na Instagramie – linki na stronie głównej!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *