KURDYSTAN – CZ. I – INFORMACJE PRAKTYCZNE.

 

KURDYSTAN cz. I – informacje praktyczne – wizy, dojazd, transport, ceny, noclegi, komunikacja.

 

KURDYSTAN – nie ma takiego PAŃSTWA. Kurdowie to – obok Tamilów -największy naród bez własnej państwowości. Zamieszkują oni Turcję, Syrię, Iran i Irak.

Właśnie na terenie tego ostatniego kraju istnieje autonomiczny Region Kurdystanu,

 

 

cieszący się względną niezależnością, mający własny rząd, prezydenta, flagę, wojsko (tzw. Peszmerga) i policję. Niedawno w Kurdystanie odbyło się referendum w sprawie niepodległości,  w którym olbrzymia część głosujących opowiedziała się za niezależnością od Iraku, ale wydaje mi się, że nie nastąpi to tak szybko. Byłby to precedens i powód do podobnych działań dla Kurdów irańskich, tureckich i syryjskich.

Te kraje nie są zainteresowane powstaniem państwa kurdyjskiego i konieczną w tym przypadku korektą swych granic (czytaj: zrezygnowaniem z części swojego terytorium na rzecz Kurdów).

Region Kurdystanu zajmuje północno-wschodnią część Iraku. Od północy graniczy z Turcją, na wschodzie styka się z Iranem, a na zachodzie z Syrią. Na południu znajduje się granica z „właściwym”, arabskim Irakiem.

STOLICA: Erbil, zwany także Irbil lub Arbil, a po kurdyjsku Hawler. Duże, nowoczesne, dostatnie miasto. Prawdziwa metropolia, pełna błyszczących wieżowców, drogich aut, wystawnych galerii handlowych i ekskluzywnych restauracji.

Na przedmieściach nowoczesne, drogie osiedla apartamentowców strzeżone przez uzbrojoną w Kałasznikowy ochronę. Największą atrakcją Erbilu jest cytadela w centrum oraz pobliski plac z fontannami, miejsce spotkań mieszkańców i obowiązkowy punkt programu wszystkich turystów. Niektórzy nazywają Erbil Miastem-Pizzą, z powodu koncentrycznego układu ulic, w istocie przypominającego kształtem pokrojoną pizzę.

 

 

Jest tu kilka interesujących meczetów. Uwagę zwracają liczni przybysze z Bangladeszu, którzy opanowali handel detaliczny „z ręki” papierosami, doładowaniami telefonicznymi w postaci „zdrapek”, napojami, zabawkami itd.

JĘZYK: Kurdyjski i w mniejszym stopniu arabski. Znajomość angielskiego – znikoma. Czasem znajdzie się ktoś z młodszego pokolenia, kto mówi po angielsku. Radzę wykorzystać taką okazję, by dopytać o potrzebne informacje na temat zwiedzania, cen itd.

Trzeba pamiętać, że wiele miejscowości ma podwójne, potrójne lub nawet poczwórne nazwy! Np. Duhok może występować jako Dohuk lub Dahuk, Natomiast Suleimaniya to w skrócie Slemani, zaś Akre jest znane również jako Akra (niech się komuś nie pomyli ze stolicą Ghany 😉 ). Zakho występuje też w formie Zakhu.

PIENIĄDZE: Walutą jest iracki dinar (IQD).

 

 

1000 IQD = 3,2 zł.

Dinary irackie można nabyć w Polsce w kantorach w niektórych większych miastach. Wymiana na miejscu nie sprawia problemów. Można pytać w hotelach, u taksówkarzy, w sklepach. Są też uliczne kantory wymiany, tj. jakieś biurko lub gablotka stojąca na chodniku.

 

 

Nie kantują, dają niezły kurs, choć jak zawsze przy tego typu transakcjach trzeba mieć się na baczności. Można też płacić dolarami za hotele lub taksówki, w niektórych sklepach również.

UWAGA: na terenie Kurdystanu banków jest niewiele, a bankomatu nie widziałem ani jednego. Podobno można znaleźć to urządzenie tylko w lepszych hotelach w Erbil, więc lepiej zabrać z sobą gotówkę.

CENY: mały kebab – 1000 IQD (3,2 zł), herbata – 250 IQD (80 groszy), mała woda mineralna tyle samo, papierosy 2000 IQD (6,4 zł), litr benzyny SUPER (czyli odpowiednika naszej ET95) – około 1000 IQD (3,2 zł), litr Diesla około 650 IQD (2,1 zł), taksówka w obrębie miasta – 2-5 tys. IQD ( 6,4 – 16 zł), miejsce w dzielonej taksówce na odcinku około 200 km – 18000 – 2000 IQD (48-64 zł) – w zależności od liczby pasażerów, przyzwoity hotel w dobrej lokalizacji (pokój z łazienką, lodówką, TV, wi-fi, klimatyzacją lub/i śmigłem/wiatrakiem) – 25000 IQD (80zł). Owoce i warzywa, pieczywo, jajka, słodycze i inne artykuły taniej niż u nas. Wstępy do atrakcji – niedrogie.

WIZA, WJAZD, PRZEKRACZANIE GRANICY: Obywatele Polski i innych państw UE otrzymują na lądowych przejściach granicznych i lotniskach międzynarodowych w ErbilSulaimaniya bezpłatną wizę na pobyt do 30 dni .

\Przy wydawaniu wizy robią zdjęcie i pobierają odcisk kciuka. Formalności mogą trochę potrwać, trzeba odstać swoje w kolejce.

Do Kurdystanu wjechałem przez lądową granicę z Turcją (Ibrahim Khalil) pomiędzy tureckim Silopi, a kurdyjskim Zakho. Tym samym przejściem opuściłem Kurdystan.

 

 

GRANICĘ TURECKO – KURDYJSKĄ W IBRAHIM KHALIL MOŻNA PRZEKROCZYĆ TYLKO SAMOCHODEM, PIESZYCH NIE WPUSZCZAJĄ.

Ale to nie kłopot. Po obu stronach granicy znajdziecie młodziaków świadczących usługę przewiezienia busem przez granicę za kilka dolców. Biorą oni na siebie załatwienie wszystkich formalności. Wpisują Twoje nazwisko na listę pasażerów (wymóg), kierują do odpowiednich okienek kurdyjskiej i tureckiej kontroli celnej i paszportowej, pilnują by w paszporcie znalazły się wymagane pieczątki, pomagają wypełnić jakieś kwitki.

Wjazd do Kurdystanu – łącznie z turecką kontrolą trwał około 4 godzin, wyjazd – ponad 8! Perypetie z tego miejsca opisuję w drugiej części tj.relacji.

Do Kurdystanu można też wjechać od strony Iranu, ale nie przerabiałem tej trasy, więc nie wiem co i jak. Granica syryjska – zamknięta z powodu trwającego tam konfliktu zbrojnego.

UWAGA: Wiza kurdyjska uprawnia TYLKO  do pobytu w Regionie Kurdystanu. Do arabskiej części Iraku niezbędna jest wiza iracka!

Inne formalności: rejestracja turysty nie jest wymagana, choć wiem z wiarygodnego źródła, że hotele mają obowiązek powiadomić służby o pobycie obcokrajowca. Częste są kontrole na drogach. Co kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów znajdują się stacjonarne punkty, coś jak wielkie bramy z garbem zwalniającym, kamerami, uzbrojoną załogą i biurem z komputerami, w których pasażerowie są wyrywkowo sprawdzani.

Mnie taka atrakcja spotkała kilka razy, zwłaszcza w okolicy Erbil, ale formalności przebiegły szybko i bez kłopotów. Sprawdzili wizę i życzyli miłej podróży.

RELIGIA, OBYCZAJE: W Kurdystanie dominuje islam sunnicki, jest też niewielka społeczność chrześcijańska. Z tego co ustaliłem w rozmowach z przedstawicielami obu grup żyją one w pokoju, bez konfliktów religijnych czy wrogości.

Traf chciał, że w Kurdystanie przebywałem w trakcie Ramadanu, co skutkowało ograniczeniami  w kwestii jedzenia, picia i palenia tytoniu od świtu do zmroku. Jednak i na Ramadan można znaleźć sposób jak się okazuje. Szczegóły w relacji.

Dni wolne: piątek i sobota.

Na ulicach widać niewiele kobiet. Część z nich ma zasłonięte twarze, ale odniosłem wrażenie, że jest to widok częściej spotykany w sąsiedniej Turcji, a rzadziej w Iranie.

Tak, to nie pomyłka. Wprawdzie w Iranie chusty na damskich głowach są obowiązkowe, natomiast zasłonięte twarze nie są często spotykanym zjawiskiem.

Jeśli chodzi o strój męski, to krótkie spodenki są w Kurdystanie niespotykane, właściwie chodzą w nich tylko dzieciaki. Starsi Kurdowie ubierają się w tradycyjny strój w skład którego wchodzą szerokie, luźne spodnie (przeważnie szare, ciemnozielone lub brązowe) i góra będąca ni to koszulą, ni marynarką. Całość przewiązana w pasie kolorowym pasem płóciennym. Głowy obwiązują ciemnym materiałem, tworząc coś na kształt turbanu.

 

 

Młodzież ubiera się modnie i schludnie, na modłę europejską.

Przed wejściem do meczetu należy zdjąć buty. W porze modlitwy lepiej wstrzymać się ze zwiedzaniem. Lepiej unikać tematów politycznych i religijnych.

Zawsze warto podkreślić piękno Kurdystanu i życzliwość jego mieszkańców. Te kwestie często wynikają w rozmowie. Kurdowie bardzo się cieszą, gdy mówimy, że czujemy się świetnie w ich pięknym kraju. Zresztą kto tego nie lubi, prawda? 🙂

W rozmowie z nimi pamiętajmy, że przyjechaliśmy do KURDYSTANU, a nie doirackiego Kurdystanu, czy – zachowaj Panie – IRAKU. Gdy ktoś powie, że „fajnie tu u was w Iraku” , spojrzą na gościa jakby spadł z Księżyca.

Pamiętajcie zatem: przyjechaliście do KURDYSTANU i już.

Często pytają o rodzinę, zawód, zarobki. Spotkałem się z zainteresowaniem sprawami damsko-męskimi w naszym kręgu kulturowym oraz możliwością uzyskania paszportu UE w celu zamieszkania na stałe np. w Niemczech czy Szwecji, czyli krajach z liczną społecznością kurdyjską.

Kurdowie są religijni, widać wiele osób przesuwających w palcach paciorki muzułmańskiego różańca. Jednak widok osób modlących się w miejscach publicznych jest moim zdaniem rzadszy niż np. w pobliskiej Jordanii. W każdym pokoju hotelowym znajduje się dywanik do modlitwy.

 

 

JEDZENIE: Na każdym kroku znajdziemy nieśmiertelną bułę z kurczakiem lub baraniną (znaną u nas jako kebab) i z warzywami, np. pomidorami, ogórkami, cebulą. Poza tym kurczaki pieczone, szaszłyki, potrawy międzynarodowe jak pizza czy makarony, frytki, hot dogi czy hamburgery, ryż, sałatki, zupy, omlety, jajecznica, sery, oliwki (w wielu odmianach),

 

 

kiszone ogórki(!), owoce, owoce, owoce! Świeże i suszone. W formie soków lub musów.

 

 

Morze herbaty. Bardzo mocnej i słodkiej, czasem z kardamonem lub imbirem.

Szeroki wybór przypraw i niewyobrażalnie szeroki słodyczy!

 

 

Chałwa, lody, czekolady, cukierki, batony, ciasta, wafle itd. Mnóstwo orzechów, ziarenek słonecznika, pestek dyni, sezamu. Jogurty i ayran – po prostu pycha! Alkohol nie jest zakazany, ale mało popularny. Jakoś nie było okazji sprawdzić jego jakości i smaku na własnym podniebieniu, więc o cenach też się nie wypowiem.

NOCLEGI: Próżno szukać na popularnych międzynarodowych portalach rezerwacyjnych tanich hoteli w mniejszych miastach Kurdystanu. Co nie znaczy, że ich nie ma. Wręcz przeciwnie. Znalezienie hotelu nigdy nie zajęło mi więcej niż pół godziny. Wystarczy popytać.

Co mogę powiedzieć o kurdyjskich hotelach? Same pozytywy. Pokoje są przestrzenne, czyste, nieźle wyposażone, niezbyt drogie (średnia cena za dwójkę do pojedynczego wykorzystania) – około 25000 IQD (80 zł).- ze śniadaniem, w skład którego wchodziło pieczywo, masło, dżem, miód, ser, jajecznica lub jajka na twardo, pomidory, ogórki, papryka, oliwki, kawa, herbata, czasem ayran. W każdym przypadku miałem TV, wi-fi, lodówkę, klimę. Bardzo wygodne łóżka, przyzwoite łazienki. Obsługa zawsze miła i pomocna, choć z dogadaniem się po angielsku bywało różnie.  Czasem kserują paszport.

Zwykle nie opisuję w swoich relacjach odwiedzanych hoteli, nie wymieniam ich nazw, żeby nie być posądzonym o kryptoreklamę, ale tym razem odejdę od tej zasady z przyczyn praktycznych. Szczupłość informacji o możliwościach noclegowych w Kurdystanie wymaga, bym podpowiedział, gdzie można się zatrzymać, jeśli ktoś z czytających te słowa planuje wizytę w Kurdystanie.  Ale są to jedynie propozycje na podstawie moich doświadczeń, może komuś uda się znaleźć coś innego, lepszego. (szczegóły w części drugiej tj. Relacji). A na pewno uda się coś znaleźć – jestem pewny, bo hoteli w Kurdystanie jest naprawdę dużo, tyle że rzadko reklamują się  w internecie.

KOMUNIKACJA, TRANSPORT: W Kurdystanie nie istnieje sieć kolejowa, ani autobusy międzymiastowe. Jedynym sposobem poruszania się między miejscowościami są zbiorowe taksówki, przeważnie nowe, czyste, klimatyzowane Toyoty lub Nissany. Nie mają rozkładu jazdy, startują gdy zbierze się komplet pasażerów.

 

 

Aby dostać się do wybranej miejscowości należy spytać o (nazwa miasta) garaż,  czyli miejsce skąd wyruszają pojazdy w danym kierunku. Garaż to przeważnie jakiś parking, okolice ruchliwego bazaru, albo znanego skrzyżowania czy marketu. Tam taksówkarze znajdą cię sami. Możliwość negocjacji cen. Można również pytać w biurach firm taksówkowych, których jest w Kurdystanie na pęczki. Ich reklamy spotkamy na każdym kroku, a przedstawiciele widząc turystę na pewno wręczą wizytówkę lub ulotkę z numerem telefonu.

Funkcjonuje też autostop, ale raczej płatny. Czas oczekiwania bardzo krótki, zatrzymuje się wiele aut.

Erbil ma połączenie autobusowe z wieloma miastami w Turcji, realizowane przez tamtejsze firmy. Widziałem takie autobusy, wyglądały na nowoczesne i komfortowe. Dużym plusem przekraczania granicy rejsowym autobusem jest to, że do kontroli podjeżdża poza kolejką, bo musi trzymać się rozkładu. Czyli odpada nam kilkugodzinne oczekiwanie. Również do Iranu podobno można dostać się rejsowym autobusem z Erbil, ale nie znam szczegółów.

Drogi w Kurdystanie są w całkiem niezłej kondycji, nie odbiegającej zbytnio od tego co znamy z naszej części świata. Ruch na trasach międzymiastowych średni, ani duży, ani mały. Często zdarzają się spotkania z wolno jadącymi „czasowstrzymywaczami” w postaci licznych cystern z ropą.

 

 

W większych miastach kursuje komunikacja miejska w postaci busików o różnym stanie technicznym i w różnym wieku, jednak częstsze jest korzystanie z taksówek, które są tanie i naprawdę przyzwoite. W Erbilu (możliwe, że w innych miastach też) funkcjonują specjalne taksówki tylko dla kobiet, kierowane oczywiście przez panie.

Nie widziałem ani jednej skrzynki pocztowej. Pocztówki to rzadkość, widziałem jedną w hotelowej recepcji. Stara i wyblakła.

INTERNET, TELEFON: We wszystkich hotelach, w których nocowałem było bezpłatne wi-fi, całkiem dobre. Nie ma kłopotów z zakupem kart SIM z pakietem danych. Rejestracja abonenta nie jest wymagana. Zakupu można dokonać w jednym z licznych sklepów z telefonami i akcesoriami, które można spotkać na każdej ulicy.

Korzystałem z usług sieci telefonii firmy Newroz. Świetny zasięg i prędkość. Podczas całego pobytu miałem dostęp do sieci bez żadnych kłopotów, no może na jakichś wiejskich drogach bywało trochę gorzej, ale na terenach miejskich wszystko grało.

 

 

Są też kawiarnie internetowe, ale podobnie jak u nas odchodzą do lamusa w związku z popularnością smartfonów.

PRĄD, GNIAZDKA. Prąd taki jak u nas, ale gniazdka inne. Zwróćcie uwagę na guziczek w górnej części. Trzeba go wcisnąć, by popłynął prąd, samo włożenie wtyczki do gniazdka nie wystarczy.

 

 

Konieczny zakup przejściówki „brytyjskiej” z wtyczką typu G, czyli posiadającej trzy prostokątne bolce. Przejściówkę taką kupi się w każdym polskim elektromarkecie, a w Kurdystanie na każdym bazarze za równowartość kilku złotych. Czasem są już na wyposażeniu hotelu, można spytać.

 

 

O dziwo, raz czy dwa spotkałem także gniazdka identyczne z polskimi, jednak te typu brytyjskiego były powszechniejsze.

BEZPIECZEŃSTWO. O to pytacie najczęściej. Gdy wpadłem na pomysł wyjazdu do Kurdystanu (czyli faktycznie do Iraku) spotkałem się z komentarzami typu: „Irak? Tym razem przesadziłeś”, „przecież tam jest wojna”, „łeb ci tam ukręcą” itd.

 

 

Faktycznie, Irak nie jest najbezpieczniejszym miejscem na świecie i wyjazdy do tego kraju są odradzane przez ministerstwa spraw zagranicznych, agencje pośredniczące w zdobywaniu wiz i inne instytucje.

Niedawna działalność tzw. Państwa Islamskiego jest powodem dla którego Irak nie schodził do niedawna z pierwszych stron gazet. Leżące w północnym Iraku (a więc blisko granicy Regionu Kurdystanu) miasta Mosul, Kirkuk i okolice były miejscem szczególnego nasilenia działań zbrojnych. Jednak tragiczne wydarzenia nie dotknęły samego terenu Kurdystanu. Nie dochodziło tam do walk czy zamachów. Kurdyjskie siły zbrojne Peszmerga pilnie strzegły swojego terytorium.

 

 

Z powodzeniem. Fala zbrodni IS nie dotarła w te rejony, choć wiem z dobrze poinformowanego źródła, że na terytorium Kurdystanu wciąż są „śpiochy”, przyczajone i czekające na sygnał, by rozpocząć działania. Miejmy nadzieję, że to nie nastąpi i Kurdystan pozostanie spokojnym, stabilnym, dostatnim i bezpiecznym miejscem.

Podczas pobytu w Kurdystanie czułem się bardzo bezpiecznie i gdyby nie częste kontrole wojskowe na drogach międzymiastowych nic by nie wskazywało, że wciąż jest to region potencjalnie zagrożony wojną i terroryzmem.

Poza tym żadnego zagrożenia dla turysty. Zero naciągania, zaczepek, oszustw, kantów, zawyżania cen, kradzieży, przemocy – wręcz przeciwnie.

Jedyne potencjalne zagrożenie może napłynąć ze strony kierowców, którzy jeżdżą dość odważnie i nie przepuszczają pieszych na pasach, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Radzę zatem uważać przy przechodzeniu przez ulice.

HIGIENA, ZDROWIE: Szczepienia nie są wymagane. Wszystkie artykuły higieniczne są szeroko dostępne. Dużo aptek, gdzie bez problemu można kupić coś na dolegliwości, które dopadną podczas podróży. Na szczęście nie musiałem korzystać ze służby zdrowia, ale mijałem kilka szpitali, które z zewnątrz wyglądały przyzwoicie i nowocześnie, zakładam więc, że świadczą usługi na niezłym poziomie. Jest wiele prywatnych klinik i gabinetów lekarskich popularnych specjalności jak okulistyka, laryngologia, chirurgia, stomatologia itd., możemy zatem przyjąć, że w razie W znajdziemy konieczną pomoc.

Natomiast nie podobała mi się częsta praktyka wyrzucania śmieci przez okno samochodów.

ATRAKCYJNE MIEJSCA, PRZYRODA, KRAJOBRAZY, KLIMAT: Pewnie wielu z nas słysząc „Irak”, „Kurdystan” wyobraża sobie puste, nieprzyjazne przestrzenie, zamieszkane przez wrogo nastawionych ludzi.

Nic bardziej mylnego. Kurdystan jest naprawdę pięknym, wyżynno-górzystym krajem, z urzekającymi wodospadami, wzgórzami pokrytymi zielenią. Znajdziemy tu piękne wodospady np. Bekhal na północ od Erbil, niewielki Sulav w Amedi, czy Sharanish niedaleko Zakho – w pobliżu granicy tureckiej.

Są też tak spektakularne miejsca jak przepiękne jezioro Dukan pomiędzy SuleimanijąErbil, trochę w bok od głównej drogi.

W okolicy Rawanduz na północ od Erbil trafimy na głębokie kaniony i możemy pooglądać z oddali ośnieżone górskie szczyty.  Można odwiedzić miasteczko Akre z pięknymi wzgórzami, na zboczu których usytuowane są tarasowo ludzkie siedziby, albo pięknie położoną wioskę Amedi.

Inne atrakcje Kurdystanu to np. więzienie-muzeum Amna Suraka w Suleimaniji, pokazujące trudne i tragiczne losy narodu kurdyjskiego podczas rządów reżimu Saddama Husajna i niedawną walkę Kurdów z draniami z Państwa Islamskiego.

Polecam też centrum kurdyjskiej stolicy z cytadelą i pobliskim pięknym placem z fontannami i relaksująca atmosferą. Jest też wiele ładnych meczetów, godnych odwiedzenia. Zarówno nowych jak i zabytkowych.

Lata w Kurdystanie są naprawdę upalne, temperatura przekracza 40 stopni, natomiast zimą często bywa około zera, co uważane jest przez miejscowych za skrajnie niską temperaturę 🙂 

Mnie udało się odwiedzić Kurdystan w połowie maja, co uważam za optymalną porę. Jest bardzo ciepło, ale nie upalnie. Słonecznie i sucho, chyba tylko raz spadł deszcz (ale za to konkretny). Przez cały czas niebo było bezchmurne. Woda w pięknym jeziorze Dukan nadawała się do kąpieli, gdyż powietrze miało temperaturę ponad 30 stopni.

LUDZIE. Właściwie od tego powinienem rozpocząć ten artykuł. Krótko:

 

Ludzie w Kurdystanie są po prostu FANTASTYCZNI !!!

 

Niezwykle gościnni, mili, pomocni, przyjaźni! Nie zliczę sytuacji takich jak bezinteresowne zaproszenie na herbatę przez nieznajomych, drobne podarki jak np. napoje, słodycze czy owoce, otrzymane od współpasażerów w środkach komunikacji.

Kilka razy zdarzyło się, że dostałem w prezencie chleb od piekarza, wodę, owoce czy słodycze od sklepikarzy, kilka razy ktoś zapytany o drogę odpalał swój samochód i podwoził mnie we wskazane miejsce. Gdy pytałem o cenę słyszałem tylko coś w stylu:

-You guest Kurdistan, no money pay, my friend!

Wiele razy sprzedawcy herbaty przynosili mi co chwila nową szklaneczkę, a gdy przyszło do płacenia mówili: dziś na mój rachunek! Jak ten pan na zdjęciu poniżej:

 

 

Serdeczność tych ludzi nie ma granic. Kilka razy zostałem zaproszony do domu na herbatę czy kolację, ale w większości musiałem odmówić z powodu dość napiętego planu. Jednak raz skorzystałem z zaproszenia na kolację i było naprawdę miło i bardzo smacznie.

Kurdystan określiłbym jako kraj w którym gościnność jest religią. Z tego powodu mój pobyt tam zaliczę do wyjątkowo udanych, pełnych wspaniałych doświadczeń i miłych wspomnień. Koniecznie odwiedźcie to miejsce!

JAK DOSTAĆ SIĘ DO KURDYSTANU Z POLSKI? Przez Stambuł. Nie jest to ani trudne, ani obciążające budżet. Najtaniej doleci się do Stambułu z Berlina, Pragi, Wiednia lub Lwowa (tę opcję należy rozważyć mając na uwadze długi czas oczekiwania na granicy polsko-ukraińskiej, co może zaowocować tym, że samolot odleci bez nas na pokładzie) tureckimi tanimi liniami Pegasus Airlines.

Rozważałem powyższe rozwiązania, ale wyszło mi, że lepiej lecieć do Stambułu Turkish Airlines z Warszawy. Wyjdzie tylko trochę drożej, ale zaoszczędzę czas na dojazd do Berlina czy Wiednia lub Pragi, który mogę spędzić w  Stambule – mieście, które ciągle mnie urzeka pomimo kilkukrotnych odwiedzin.

Natomiast ze Stambułu można lecieć Turkish Airlines do Erbil w Kurdystanie (droga opcja, około 200 euro w dwie strony, czasem drożej).

Ja wybrałem o wiele tańszy przelot (około 60 euro w obie strony) na trasie Stambuł – Sirnak- Stambuł.

Sirnak to lotnisko (kod NKT) w południowo-wschodniej Turcji, kilkadziesiąt km od granicy Kurdystanu. Faktycznie lotnisko znajduje się bliżej miasta Cizre niż Sirnak.

 

 

Zarówno do Sirnak, Cizre jak i Silopi (ostatnia miejscowość przed granicą Kurdystanu) dojedzie się z lotniska Sirnak busami skomunikowanymi z godzinami przylotu samolotów ze Stambułu.

Cena busika z lotniska Sirnak do Silopi – równowartość 10 zł, przejazd trwa około 40-50 minut, bus zatrzymuje się też po drodze w Cizre.

Taksówka do Cizre kosztuje około 30 – 40 TRY (20-26 zł), ale trzeba się targować, lepiej opuścić plac przed lotniskiem, bo przy hali przylotów taksiarze są mniej skorzy do negocjacji.

Silopi można dojechać do przejścia granicznego IBRAHIM KHALIL dzieloną taksówką za kilka dolarów, albo próbować łapać stopa na wylotówce, co nie powinno stanowić problemu. Po drodze do Silopi zobaczymy zakola rzeki Tygrys.

O tym, jak przekroczyć granicę turecko-kurdyjską napisałem powyżej oraz w drugiej części relacji.

UWAGA: Taniej wyjdzie jeśli zarezerwuje się osobno loty na trasie: Warszawa-Stambuł-Warszawa i osobno Stambuł-Sirnak-Stambuł. Na jednej rezerwacji tj. Warszawa-Stambuł-Sirnak-Stambuł-Warszawa wychodzi drożej.

Niedawno z wielką pompą zostało otwarte nowe lotnisko w Stambule (Istanbul Airport, kod IST),

 

 

na które Turkish Airlines i większość innych operatorów przekierowało swoje maszyny ze starego lotniska im. Ataturka.

Obiekt znajduje się około 40 km na północny-zachód od centrum miasta i póki co można do niego dojechać tylko transportem drogowym, gdyż kolej i metro jeszcze tam nie sięgają i niewiele wskazuje, by miało to się wkrótce zmienić.

By dojechać z nowego lotniska do miasta należy zejść lub zjechać windą na najniższą kondygnację,

 

 

gdzie znajduje się olbrzymi parking z wieloma stanowiskami autobusów HAVAIST.

 

 

Docierają one do wszystkich ważniejszych punktów Stambułu.

Na peronie w kiosku

 

 

można kupić i doładować plastikowy bilet elektroniczny (ISTANBUL KART) na okaziciela i zapłacić nim w autobusie w terminalu dotykowym przy wejściu do pojazdu.

 

 

Istanbul Kart działa także w stambulskim metrze i tramwajach, z tą jednak różnicą, że należy ją przyłożyć do czytnika przy wejściu na przystanek, a nie w pojeździe jak w przypadku autobusów HAVAIST.

Cena Istanbul Kart to coś koło 6-8 TRY (4 – 5,2 zł) plus koszt doładowania, który możemy określić sami. Oczywiście doładowania są dostępne również w licznych terminalach na terenie miasta.

Karty nie można zwrócić, ale środki zachowują ważność przez 10 lat, więc możemy je wykorzystać przy kolejnej wizycie lub oddać komuś, kto właśnie wybiera się do Stambułu.

Autobusy lotniskowe HAVAIST mają oznaczenia trasy wyświetlane na tablicach elektronicznych przy przedniej szybie tj. IST 1, IST 2, IST 3 itd. Dołączam zdjęcia informacji dotyczącej punktów docelowych autobusów HAVAIST na terenie Stambułu.

 

 

Liczby w kółku to numery peronów. Na ukośnych paskach napisana jest trasa i numer autobusu. Kursują one co około 20 minut, są nowoczesne i klimatyzowane. Umieszczając bagaż w bagażniku pojazdu obsługa przykleja naklejki z numerem, my natomiast otrzymujemy drugą część naklejki z tym samym numerem, którą należy okazać przy wysiadaniu.

Od niedawna obywatele Polski mogą wjeżdżać do Turcji bez wiz!

 

POWODZENIA W ZDOBYWANIU KURDYSTANU! 🙂

 

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie Kurdystanu i informacji praktycznych – pytajcie śmiało w komentarzach! 🙂

Lubisz podróże? Spodobał Ci się ten artykuł – dołącz do ekskluzywnego grona Ziemian Objechanych i polub na Facebooku FANPAGE tego bloga.

Znajdziesz tam relacje na żywo z wypraw do najciekawszych zakątków globu, zdjęcia oraz wiele informacji przydatnych podczas organizacji wyjazdów.

Zapraszam również na mój profil na Instagramie oraz kanał na Youtube.

Komentarze dla: “KURDYSTAN – CZ. I – INFORMACJE PRAKTYCZNE.” (ilość: 11 )

  1. Super opis!
    Mam 2 pytania 🙂
    1. Co to za serduszka na „pizzy”?
    2. Jak wyglądałoby tam podróżowanie kobiet? Lepiej w męskim towarzystwie, czy niekoniecznie?

    1. Dziękuję. Postarałem się zawrzeć dużo szczegółowych informacji, by pomóc innym w organizacji wyjazdu i minimalizacji kosztów oraz kłopotów. Odnośnie serduszek na Pizzy. W ten sposób oznaczyłem ważne miejsca w Erbil. Od lewej: miejsce skąd odjeżdżają taksówki w stronę Duhok, to w środku to Cytadela, główna atrakcja Erbil. Natomiast serduszko po prawej to lokalizacja mojego hotelu. Co do drugiego pytania: z pewnością bezpieczniej będzie w męskim towarzystwie. Kobieta z naszego kręgu kulturowego postrzegana jest w krajach Bliskiego Wschodu jako wyzwolona, „dostępna”, a przez to może być narażona na zaczepki i jednoznaczne propozycje. Samotna podróżniczka tym bardziej, więc jednak radziłbym jechać z mężczyzną, co skutecznie odstraszy nachalnych adoratorów.

  2. Bywać w kraju, którego nie ma na mapie to jak być gdzieś co tak naprawdę nie istnieje.
    Serdecznie pozdrawiam z Czechosłowacji

  3. 🙂 informacje bardzo praktyczne, przydatne w podróży ,z dala od gwarnych kurortów, niezwykle piękne miejsca ,polecam cały blog ,warto poczytać

    1. Dzięki, Balbino! Starałem się zebrać maksimum informacji na temat Kurdystanu, by stały się przydatne dla osób planujących podróż w te rejony. A czy warto tam jechać? TAK na 1000%! O walorach kraju piszę w części drugiej artykułu. Tyle, że raczej poza Ramadanem?

  4. Hej! Mam pytanie o podróż samochodem na polskich tablicach, nie mogę znaleźć żadnych informacji w tym temacie, a planuje taka podróż w marcu.
    Z góry dziękuję za pomoc!

    1. Cześć Karolina! Dziękuję za wizytę na blogu. Z tego co ustaliłem, to przy wjeździe do Iraku wymagany jest carnet de passage – taka informacja widnieje na stronie Polskiego Związku Motorowego. Aktualizacja z 2017 roku, nie wiem czy ta informacja wciąż jest aktualna. Ważną kwestią jest ubezpieczenie auta. Czy Twoja polisa obejmuje Irak? Z tego co ustaliłem, to honorowane jest polskie prawo jazdy. Styl jazdy w tych stronach jest znacznie bardziej „odważny” niż u nas, więc bądź na to gotowa. Drogi są w niezłym stanie. Częste są stacjonarne kontrole (brama na środku autostrady z garbem zwalniającym), auto na obcych numerach na pewno wzbudzi zainteresowanie służb, ale na podstawie swoich doświadczeń nie spodziewam się złośliwości i szukania dziury w całym, raczej można oczekiwać życzliwości. Nie powinno być kłopotu z przekroczeniem granicy turecko-kurdyjskiej jeśli dokumenty będą w porządku, choć nastaw się na długie kolejki, zwłaszcza przy wyjeździe z kraju, gdy bardzo trzepią każde auto. Prawdopodobnie nikt nie spyta Cię o zapasowy komplet żarówek, apteczkę czy gaśnicę, co jest obowiązkowe w niektórych krajach Europy. Fotoradarów w Kurdystanie nie widziałem, a może po prostu nie zwróciłem uwagi. Z tego co pamiętam to można parkować wszędzie, są parkingi strzeżone, ale stref płatnego parkowania w miastach które odwiedziłem nie stwierdziłem 🙂 O cenach paliwa napisałem w powyższym wpisie, myślę że przez te półtora roku od mojego pobytu nie zmieniły się drastycznie. Jeżeli masz jakieś pytanie – śmiało, postaram się odpowiedzieć. A może ktoś z Czytelników podróżował autem po Kurdystanie i zechce podzielić się swoimi uwagami? Życzę Ci udanej podróży do tego pięknego i przyjaznego kraju, wielu ciekawych przygód i bezpiecznego powrotu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *